Chłodnik z botwinki z kefirem i jogurtem

Czerwiec przyniósł nam bardzo ciepłą i słoneczną pogodę, nieśmiało sygnalizując, że lato już blisko.  Ale pogoda kapryśną jest, z tropikalnego upału potrafi nagle zmienić się w przeszywający ziąb…

W czasopismach, programach kulinarnych, gazetkach reklamowych, na blogach  pojawiają się wspaniałe przepisy, piękne zdjęcia na orzeźwiające chłodniki, w sam raz na upalne dni. Przepisy niby podobne, ale jednak różnią się od siebie detalami, bo każdy ma swój, sprawdzony. Wszyscy lubimy mieć swoje tajemnice smaku!

Stragany uginają się od pęczków rzodkiewek, koperku, szczypiorku,  młodej botwinki , więc sezon na chłodniki w pełni.  Bierzemy się do dzieła. Wszystko poszło jak z płatka, przepis i smak idealny, chłodnik wylądował w lodówce na całą noc, a tu na drugi dzień … załamanie pogody…

Czy można delektować się chłodnikiem w chłodny dzień?

Pewnie, że można!

Podany z ugotowanym jajkiem na twardo – pyszności!

A jeśli ktoś bardzo mocno kaprysi, że zimno i zupa zimna, podajcie chłodnik z gorącym puree ziemniaczany, rewelacja!

Składniki

1 duży pęczek botwinki lub 2 małe

200-300 ml bulionu (warzywnego lub mięsnego) lub wody

1 pęczek szczypiorku

1 pęczek koperku

1 pęczek rzodkiewki

2 ogórki małosolne lub kiszone

1 ząbek czosnku

sok z cytryny

500 ml kefiru

500 ml jogurtu naturalnego

1 łyżeczka cukru

sól

pieprz

 

Wykonanie

Botwinkę z buraczkami płuczemy, liście z łodygami drobno siekamy, buraczki obieramy i kroimy w kostkę. Wrzucamy całość do garnka, zalewamy wodą lub bulionem, tak aby przykryć botwinkę. Dodajemy łyżeczkę cukru, szczyptę soli i gotujemy około 5 minut. Odstawiamy z ognia, zakwaszamy sokiem z cytryny i studzimy.

Do wystudzonej botwinki dodajemy pokrojone w kostkę ogórki i rzodkiewki, posiekany koper i szczypiorek, zmiażdżony ząbek czosneku. Wlewamy kefir i jogurt, mieszamy, doprawiamy solą i pieprzem.

Odstawiamy do lodówki na kilka godzin, najlepiej na noc. Podajemy z ugotowanym jajkiem, awokado lub puree z ziemniaków.

 

 

Zupa krem z marchewki z imbirem i mleczkiem kokosowym

Gotowanie warzyw nie zawsze niszczy zawartych w nich witamin.

Ponoć w marchewce podczas gotowania miękną błony komórkowe, dzięki czemu obecny w warzywie beta karoten jest lepiej przyswajany przez nasz organizm.

A beta karoten to eliksir dla skóry, zwany również eliksirem młodości!

Zima dla naszej skóry jest bezlitosna… Dlatego wiosną oprócz promieni słonecznych i kosmetyków upiększających potrzebujemy dodatkowego, wewnętrznego wsparcia!

Nam już więcej argumentów nie potrzeba…

W takim razie do dzieła!

 

Składniki

1kg marchwi

1l wody

sok z 1/2 limonki

165ml mleczka kokosowego

2 ząbki czosnku

3 cm świeżego imbiru

2 szalotki

1 łyżka oleju kokosowego

1 łyżeczka mielonej kolendry

1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego

1 łyżeczka kurkumy

sól, pieprz

Do dekoracji

świeże listki kolendry

1 łyżka śmietany 18% na porcję

 

Wykonanie

Marchewkę obieramy i kroimy na mniejsze kawałki. Obraną szalotkę kroimy w kostkę, imbir ścieramy na tarce o drobnych oczkach, obrany czosnek zgniatamy.

W garnku rozgrzewamy olej kokosowy, dodajemy marchewkę i smażymy około 2 minut. Dorzucamy do marchewki  szalotki, czosnek i imbir, całość minutę mieszamy i smażymy. W trakcie smażenia dodajemy przyprawy.

Zalewamy gorącą wodą i gotujemy około 30 minut lub do czasu, kiedy warzywa będą miękkie. Na koniec dodajemy mleczko kokosowe.

Ugotowaną zupę miksujemy na gładki krem, ewentualnie  doprawiamy solą i pieprzem do smaku.
Zupa najlepiej smakuje podana  z łyżką śmietany i świeżą kolendrą.

Smacznego!