Tag: przepis z książki

Chrupiące gofry na zakwasie i zaczynie poolish

Gofry na zakwasie, przepis książki Tartine Bread – Chad Robertson

Jeszcze sto lat temu francuscy piekarze wypiekali chleb na naturalnym zakwasie. Chcąc uzyskać “lżejsze” pieczywo łączyli naturalny zakwas z drożdżami piwowarskimi, które były ubocznym produktem powstającym przy produkcji piwa. Kiedy pojawiły się drożdże piekarskie (druga połowa XIX w ) piekarze podchodzili do nich z dużą rezerwą. Mieszali mąkę z wodą oraz z niewielką ilością drożdży i pozostawiali do fermentacji na kilka godzin. Taką wstępnie przefermentowaną mieszaninę zaczęto nazywać zaczynem poolish i używano jej w polaczeniu z naturalnym zakwasem levain.  

ofry na zakwasie i zaczynie poolish

Gofry na zakwasie i zaczynie poolish

Dzięki połączeniu świeżego zakwasu z poolishem gofry uzyskają charakterystyczną głebie smaku, pochodzącą z fermentacji, ale bez kwaskowatej nuty. Delikatną i chrupką konsystencję uzyskamy dzięki mieszance mąk o niskiej zawartości glutenu i skrobi kukurydzianej.

gofry na zakwasie tartine bread chad robertson

Składniki

ZAKWAS

20 g zakwasu

200 g letniej ciepłej wody

200 g mąki (u mnie mieszanka, pół na pół  – pszenna typ 750 i orkiszowa typ 650)

ZACZYN POOLISH

świeże drożdże – kulka wielkości ziarnka groszku

10 g mąki chlebowej typ 750

10 g ciepłej wody

CIASTO NA GOFRY

cały zakwas

cały poolish

250 ml ciepłego mleka (najlepiej 3,2%)

80 g mąki typ 500

80 g mąki tortowej

80 g skrobi kukurydzianej

40 g cukru  – (30 g do ciasta, 10 g do białek)

5 g soli

30 g roztopionego i przestudzonego masła (plus w razie konieczności do smarowania gofrownicy)

3 jaja (żółtka oddzielone od białek

1 łyżka ekstraktu z wanilii lub cukier waniliowy

Wykonanie

WIECZÓR PRZED PIECZENIEM GOFRÓW

W jednej miseczce mieszamy składniki na zakwas, w drugiej na poolish. Obie miski przykrywamy folią spożywczą i pozostawiamy na kuchennym blacie do rana.

DZIEŃ PIECZENIA GOFRÓW

Zakwas i poolish przekładamy do dużej miski. dodajemy ciepłe mleko, mieszamy. Dodajemy żółtka i roztopione masło, mieszamy. Stopniowo dodajemy przesiane mąki, 30 g cukru i sól mieszając, aby składniki się połączyły. Przykrywamy miskę i pozostawiamy w ciepłym miejscu (27-29°C) na 3 – 5 godzin, aby przeprowadzić fermentację. Im dłużej ciasto będzie e fermentowało tym intensywniejszy będzie miało smak.

Tuż przed smażeniem gofrów ubijamy w misce białka z pozostałym cukrem, aż piana będzie sztywna. Dodajemy do ciasta wanilię, mieszając do połączenia składników, a następnie ubite białka.

Rozgrzewamy gofrownicę i zgodnie z instrukcją producenta smarujemy (lub nie) masłem.  Wlewamy porcjami ciasto i pieczemy na złotobrązowy  kolor. Podajemy z ulubionymi dodatkami lub tylko oprószone cukrem pudrem.

Polecam przepis na Gofry na zakwasie chlebowym pszennym i maślance

Śniadaniowe jajka po palestyńsku z za’atarem i cytryną

Łatwe jajka po palestyńsku na śniadanie z za’atarem i cytryną

Jajka według Hassana na śniadanie to pierwszy przepis, jaki znajdziecie w cudownej książce Palestyna –  Sami Tamimi i Tara Wigley.  Jest  jedno z moich ulubionych dodatków śniadaniowych. Można je przygotować według książkowego przepisu lub wprowadzić odrobinę wariacji.

śniadaniowe jajka z zatarem przepis palestyna

Bardzo mi posmakowała wersja Jarzynovej, w której to Dominika zamiast soku z cytryny dodała marynatę i drobno posiekaną skórkę z kiszonej cytryny. Jeżeli macie ukiszone cytryny spróbujcie koniecznie, a jeżeli nie…. zakiście cytryny! Polecam przepis na kiszone cytryny z rozmarynem i chili.

jajka po palestyńsku na sniadanie przepis z ksiazki

Łatwe jajka z za’atarem  i cytryną – przepis z książki Palestyna

Składniki

6 jajek

1,5 łyżki soku z cytryny

3 łyżki oliwy

1 łyżka zataru*

2 dymki ze szczypiorkiem cienko pokrojone (20 g)

1/8 łyżeczki chili aleppo w płatkach (lub innej chili)

sól i czarny pieprz

Wykonanie

W garnku doprowadzamy wodę do wrzenia i ostrożnie zanurzamy jajka (najlepiej takie o temperaturze pokojowej, żeby niebyły prosto z lodówki).  Gotujemy 5 – 6 minut i od razu studzimy w zimnej wodzie.

W tym samym czasie mieszamy oliwę z za’atarem i sok z cytryny.

Jajka obieramy, przekrawamy na pół i układamy na talerzu żółtkami ku górze. Posypujemy solą i pieprzem, skrapiamy sokiem z cytryny zmieszanym z oliwą. Na koniec posypujemy dymką i chili, podajemy od razu z kromką dobrego chleba lub z kawałkiem ciepłej pity. Pieczywo jest niezbędne, gdyż służy na koniec do wytarcia oliwy i wszystkich pysznych soków z talerzyka.

Jajka po palestyńsku to również świetny dodatek do sałatek.

* Co to jest zatar (za’atar, zathar)?
Jest to arabska mieszanka przypraw, zawierająca zmielony sumak, prażone ziarna sezamu i “zielone zioła” (tymianek, majeranek, oregano).

Stambuł do zjedzenia Bartek Kieżun

Recenzja książki Stambuł do zjedzenia Bartek Kieżun

Stamuł do zjedzenia Bartek Kieżun

Bartek Kieżun – z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Specjalista w zakresie kuchni śródziemnomorskich, dziennikarz kulinarny, podróżnik, fotograf. Gotuje, karmi, prowadzi warsztaty kulinarne, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje w konkursach kulinarnych.  Dwukrotny zdobywca Nagrody Magellana za przewodniki kulinarne Italia do zjedzenia i Portugalia do zjedzenia. Laureat prestiżowego konkursu Gourmand World Cookbook Awards.

Stambuł to jedno z największych miast świata, największe i najludniejsze w Turcji. Miasto położone jest nad cieśniną Bosfor i morzem Marmara. To jedyna metropolia świata, która znajduje się na dwóch kontynentach, zachodnia cześć w Europie, wschodnia w Azji.

Mówi się, że Stambuł to kulinarna stolica Turcji. Aromat pieczonych kasztanów, dymne nuty korzennych przypraw, gorąca lokma, krwiście czerwony sok z granatów. Woń pieczonego mięsa zmieszana z aromatem olejku różanego, prażonych orzechów, karmelu i miodu.  Całość przyprawia woń spalin krążących po Bosforze promów… Stambuł jest fascynujący i piękny. Bywa irytujący i brzydki. Potrafi zachwycić i zniechęcić.  Taki Stambuł, Stambuł do zjedzenia przedstawi nam w swojej książce Bartek Kieżun. Opowie nam o tym, jak smakuje i jak pachnie miasto, które pokochał i które, jak twierdzi “krąży już w jego żyłach”.

Stambuł do zjedzenia  to nie tylko książka kucharska, to wyjątkowy przewodnik po kulinarnej stolicy Turcji. Przepisy i zdjęcia potraw przeplatają się z obrazkami tętniącego życiem miasta, a wszystko okraszone jest opowieściami o historii i kulturze Stambułu. Jeżeli lubicie gotować i podróżować, poszukujecie nowych smaków ta książka jest właśnie dla Was.

Każda nowa książka kulinarna to dla mnie wyzwanie, zawsze muszę coś przygotować od razu, najpóźniej na drugi dzień. Tym razem trafiłam na małą przeszkodę, a była to … papryka, a raczej jej brak. O jaką paprykę chodzi? To Pul biber, czyli papryka z Aleppo. Na szczęście można ją kupić w sklepach z orientalną żywnością. Jeżeli chcecie odtworzyć większość przepisów z książki koniecznie zaopatrzcie się w tę przyprawę.

Pul biber na liście zakupów, a ja znalazłam przepis, który mogłam przygotować natychmiast. Upiekłam przepyszne , rozpływające się w ustach ciasteczka w syropie Şekerpare

Stambuł do zjedzenia Şekerpare

Teraz zaparzę sobie herbatę po turecku i zasiadam do lektury Bartka Kieżuna Stambuł do zjedzenia.Wam również polecam taki zestaw!

Stambuł do zjedzenia Bartek Kiezun
Stambuł do zjedzenia
Autor – Bartek Kieżun
Wydawca Buchmann
Liczba stron 288
Format – 210 x 270
Typ okładki – twarda

Dziękuję wydawnictwu Buchmann za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji.

Cytrynowe leniwe kluseczki z chrupiącą panierką z panko

Cytrynowe kluseczki lekkie jak chmurka według Rozkosznego

leniwe kluski cytrynowe

Przepis na cytrynowe leniwe pochodzi z książki Michała Korkosza Rozkoszne. Jest to danie szybkie i łatwe w przygotowaniu. Mały dodatek w postaci otartej skórki z cytryny zmienił charakter całego dania. Kluseczki są lekkie, rześkie i wyjątkowo smaczne.

Zwykle kluski podaję z posypką z prażonej z masłem bułki tartej. Tym razem zamiast tartej bułki użyłam grubo pokruszonej japońskiej panierki panko. Lekko karmelowa, bardzo chrupiąca posypka, delikatne cytrynowe kluseczki… jest pysznie i rozkosznie!

serowe leniwe cytrynowe

Składniki na 2 – 3 porcje

CIASTO

250 g twarogu

1 duże jajko

1 łyżeczka startej skorki cytryny

1 łyżka cukru

50 g mąki pszennej uniwersalnej lub więcej w razie potrzeby

POSYPKA

4 łyżki panko* lub bułki tartej

1 łyżeczka cukru

szczypta soli

25 g masła

Wykonanie

CIASTO

W średniej misce rozgniatamy widelcem ser, mieszając z jajkiem, skórką cytryny i cukrem. Dodajemy mąkę i mieszamy do połączenia składników. Wykładamy ciasto na obsypaną mąką stolnicę. Ugniatamy delikatnie, aż będzie gładki i elastyczne, w razie potrzeby dodajemy mąkę. Z ciasta formujemy dwa wałki o długości około 30 cm i kroimy po skosie na kawałki.

W dużym garnku zagotowujemy wodę. Wrzucamy połowę klusek na wrzątek i kiedy wypłyną na powierzchnię po 2 -3 minutach wyjmujemy z wody za pomocą łyżki cedzakowej. Tak samo gotujemy kolejna porcję klusek. Gotowe kluski  rozkładamy na talerze i okraszamy posypką z panko.

POSYPKA

Na średniej patelni prażymy panko lub tartą bułkę do zrumienienia. Posypujemy cukrem i po minucie dodajemy sól i masło. Smażymy, często mieszając, aż składniki się połączą.

Smacznego!

* Co to jest panko?  Panko to japońska panierka w formie płatków  przygotowana z białego chleba bez skórki. Panko to odpowiednik bułki tartej, z tym że jest delikatniejsza w smaku i bardziej chrupiąca. Panierkę panko możemy zakupić w większych sklepach na stoisku z orientalną żywnością lub w sieci m.in. w Kuchnie Świata

Pudding ryżowy z migdałami i sosem wiśniowym

Ris Á L’amande. Risalamande. Ugotuj sobie szczęście.

Ris Á L’amande to tradycyjny wigilijny deser w Danii. Podaje się go na zimno z wanilią, migdałami, bitą śmietaną i gorącym sosem wiśniowym.

Przepis pochodzi z książki Caroline Fleming “Ugotuj sobie szczęście. Jak Duńczycy.” Deser jest przepyszny, ale wprowadziłam pewne zmiany. Nie są to zmiany w składnikach, czy w wykonaniu, a w proporcjach.  Uwielbiam sos wiśniowy, zrobiłam go więcej i w składzie podaję swoją wersję.

Ryżowy pudding z bitą śmietaną polany obficie przepysznym sosem wiśniowym.

Składniki

PUDDING

250 g białego ryżu ( u mnie jaśminowy)

250 ml wody

szczypta soli

1 l mleka

SOS WIŚNIOWY

400 ml wiśni świeżych lub mrożonych

300 ml wody

150 g cukru brązowego trzcinowego

1 łyżka cukru waniliowego

1 łyżka skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej + 100 ml wody

RISALAMANDE  – Ris Á L’amande

150 g migdałów bez skórki

2 łyżeczki cukru waniliowego lub esencji  waniliowej

4 łyżki rumu

600 ml śmietany kremówki  36 %

Wykonanie

PUDDING

Ryż wsypujemy do sitka i płuczemy pod bieżącą zimną wodą. 250 ml wody zagotowujemy garnku, dodajemy przepłukany ryż, szczyptę soli i gotujemy na średnim ogniu około 2 minuty.  Dolewamy mleko i gotujemy na małym ogniu około 45 minut. Cały czas mamy ryż pod kontrolą, mieszamy, pilnując aby nie przywarł do dna garnka. Zagotowujemy wodę w czajniku i  w razie konieczności dolewamy małymi porcjami do ryżu. Kiedy ryż jest miękki, a całe danie konsystencji puddingu, odstawiamy garnek do wystygnięcia.  

SOS WIŚNIOWY

Wydrylowane wiśnie wrzucamy do garnka, dodajemy odmierzoną wodę, cukier, cukier waniliowy. Całość zagotowujemy i gotujemy na małym ogniu przez około 30 minut. Skrobię mieszamy ze 100 ml wody, dodajemy do wiśni , starannie mieszamy, aby zagęścić sos. Gotowy pudding możemy polać takim świeżym gorącym sosem, jak również zimnym z lodówki.

RISALAMANDE  – Ris Á L’amande

Do ugotowanego i przestudzonego pudding ryżowego dodajemy  cukier waniliowy, posiekane grubo migdały i rum. Wszystko starannie mieszamy i przekładamy do lodówki.  Schłodzoną śmietanę ubijamy  i delikatnie mieszamy z zimnym puddingiem, ponownie przekładamy do schłodzenia do lodówki.  Deser najlepiej smakuje na zimno, polany gorącym sosem wiśniowym.

Polecam również Ryżowy pudding z owocami i mlekiem kokosowym

Ugotuj sobie szczęście. Jak Duńczycy. Caroline Fleming

„Ugotuj sobie szczęście. Jak Duńczycy” Caroline Fleming napisała wspaniałą książkę kucharską. Większość przepisów  jest bardzo prosta, to tradycyjne domowe potrawy, których smak po prostu cię uszczęśliwi.  

Caroline Fleming, z domu baronessa Caroline Elizabeth Ada Iuel-Brockdorff, urodziła się w duńskiej rodzinie arystokratycznej. Jest autorką bestsellerowych książek o duńskiej kuchni. W swojej książce “Ugotuj sobie szczęście. Jak Duńczycy” Caroline przedstawia przysmaki duńskiej kuchni i pokazuje, jak sama żyje i jak gotuje. Czerpiąc z przepisów używanych w rodzinie od pokoleń, Caroline prezentuje proste i pyszne dania, które podniosą na duchu, dodadzą sił i podpowiedzą, jak ugotować sobie szczęście według duńskiego modelu życia.  Bo ponoć Duńczycy  są najszczęśliwszym narodem na świecie.

A jaki jest duński sposób na życie? Co to jest idea “hygge”?
 “Hygge nie tłumaczy się dosłownie, ale oznacza z grubsza “przytulność”.  Duńczycy rozumieją to jako ciepłe, bezpieczne otoczenie, które kojarzy się z dzieciństwem, troską, miłością i bezwarunkowym wsparciem. Pojęcie hygge zyskuje coraz większą popularność poza Danią. Wszyscy zaczynają zdawać sobie sprawę, że życie jest krótkie i warto je przeżyć jak najpełniej i jak najszczęśliwiej. Takie podejście sprawia, że istotniejsze staje się też, co jemy.

Caroline łączy w swoich przepisach nowoczesność z duńskimi tradycjami. Książka podzielona jest na kilka tematycznych rozdziałów.  Zaczynamy od lekkich posiłków na każdą porę dnia, potem zupy, kanapki i sałatki. Następnie mamy dania główne z ryb i warzyw, desery, a na koniec chleby, wypieki, słodkości i napoje.

Kiedy biorę do ręki książkę kucharską, zawsze przeglądam ją od końca. Myślę, że ma to swoje uzasadnienie. W wielu książkach kulinarnych na końcu znajdziemy słodkości i desery, a cóż może nam sprawić większą przyjemność?  Ugotowałam sobie szczęście, pudding ryżowy z sosem wiśniowym i migdałami. Tak, to jest danie w duchu idei “hygge”…

To bardzo ładnie wydana książka. Wypełniają ją klimatyczne fotografie, na których możemy podziwiać zarówno pyszne potrawy, jak i piękną rodzinną posiadłość. Jeżeli szukasz prezentu, to zakup tej książki będzie świetnym pomysłem.

Dziękuję wydawnictwu Filo za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji.

Zielona uczta: wiosna lato – Nigel Slater

Nigel Slater jest autorem książek, artykułów prasowych i programów telewizyjnych. Jego książki kucharskie, w tym Appetite, Jedz. Mała księga szybkich dań,  Kitchen Diares zdobyły wiele nagród. Na podstawie autobiografii Tost – historia chłopięcego głodu, która zdobyła sześć ważnych nagród,  nakręcono pełnometrażowy film i wyreżyserowano sztukę teatralna.

Zielona uczta: wiosna, lato Nigela Slatera to zbiór ponad 110 prostych i nowoczesnych pomysłów na potrawy z warzyw, owoców, kasz i makaronów.  W książce znajdziemy przepisy na lekkie,  wiosenne i letnie dania.  Większość z nich łatwo można dostosować do potrzeb diety wegańskiej lub wegetariańskiej. To książka idealna dla osób, które lubią smaczne i łatwe przepisy, oraz dla tych, którzy chcą jeść mniej mięsa.

Autor przepisy podzielił na rozdziały według metody gotowania lub przygotowania: w misce, z patelni, w dłoni, rano, z piekarnika, z talerza, z grilla, na kuchence, na deser.  Moją przygodę z Zieloną ucztą zaczęłam od końca, czyli od deseru, który bardzo polecam – “śliwki, cukier trzcinowy, orzechy laskowe”.

Każdy przepis opatrzony jest zdjęciem gotowego dania, więc wiemy do czego mamy dążyć.  Indeks przepisów, taki jak lubię, po składnikach. Jest to dla mnie bardzo istotny element w książce kulinarnej, kiedy mam jakiś produkt i szybko chcę znaleźć pomysł na jego wykorzystanie.

Zielona uczta: wiosna, lato to pierwsza część z dwóch. Druga część Zielona uczta: jesień, zima w księgarniach pojawi się na jesień 2020 roku.

Dziękuję wydawnictwu Filo za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji.

Inne przepisy z książki:
Waniliowy krem z chrupiącymi okruchami , morelami i wiśniami
Wiśnie i borówki w kruchym cieście